Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pastele. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pastele. Pokaż wszystkie posty

05 września, 2013

Pozytywnie

Kolorowy, pozytywny dom w skandynawskim stylu. Dużą przyjemność sprawiło mi wynajdywanie w nim przedmiotów, których marki rozpoznaję np. tapeta w pokoju dziecięcym od  Pip Studio, suszarka na naczynia Madam Stoltz, blaszane lampioniki domki marki Walther&Co oraz królik Maileg. Zauważyłam  również, wiele elementów wyposażenia, które nieodzownie kojarzą mi się z tym stylem - bawełniane, sznurkowe dywaniki, duże litery na ścianie, ławeczka w kuchni czy gliniane doniczki z charakterystycznym pnącym się kwiatem, często uformowanym w kształt serca. Nie wspomnę już o białych meblach, pastelowych naczyniach kuchennych przechowywanych na odkrytych półkach czy wykorzystaniu palet, tu jako kanapy. Mogłabym jeszcze długo wymieniać, dlatego podsumowując - podoba mi się!;)

















 źródło: keltainentalorannalla.blogspot.com

21 sierpnia, 2013

Pastelowy dom Yvonne

Jeśli ktoś lubi pastele, kropki, kwiatuszki, a Green Gate i Cath Kidston to jego ulubione marki, z pewnością może być oczarowany domem Yvonne Eijkenduijn. Dom pochodzi z 1896 roku i jest położony w belgijskim miasteczku Lommel, niedaleko granicy z Holandią. Jest bardzo kobiecy, jasny, dopracowany w każdym detalu. Jednak najważniejsze jest to, że na każdym zdjęciu widać, jak bardzo jest kochany przez swoją właścicielkę. Ta miłość bije z każdego miejsca, a każdy przedmiot ma swoją godną oprawę i sąsiedztwo. Dom Yvonne udowadnia, że dzięki zwykłym, prostym meblom i dodatkom można stworzyć niezwykły i ciepły klimat. Koniecznie zajrzyjcie na stronę z jej blogiem!




09 lipca, 2013

Ilustracje Emily Morriss

Uwielbiam tego rodzaju ilustracje. Kiedy widzę pastelowe kolory, kreskę w trochę dziecięcym stylu, a na obrazkach kwiatki, ptaszki czy inne słodkości nie mogę przejść obojętnie. Swego czasu wiele podobnych obrazków kupiłam na portalu Etsy, oczami wyobraźni widząc je na prawie każdej ścianie swojego mieszkania. Jednak do tej pory leżą niewykorzystane, czekając aż wreszcie oddam je do oprawy. Jakiś czas temu natknęłam się na prace angielskiej ilustratorki Emily Morris, które tak bardzo mnie urzekły, że postanowiłam je "przybić" chociaż na ścianie swojego bloga. Mam nadzieję, że Wam również się spodobają.